Szczyt o magicznej wysokości! Na Jałowiec, czyli na granicy Beskidu Żywieckiego i Makowskiego


Co do tego, czy tym razem wędrowaliśmy po Beskidzie Żywieckim, czy Makowskim spory mogą trwać bez końca… Gdzie przebiega granica pomiędzy tymi dwoma pasmami zależy od tego, który podział geograficzny weźmiemy pod uwagę. Nam bliżej do Beskidu Żywieckiego, więc zostaniemy przy tym, chociaż może w tym momencie odezwać się wiele głosów, że masyw Jałowca leży jednak w Beskidzie Makowskim.
Za punkt startowy naszej kolejnej górskiej wycieczki obraliśmy wieś- Koszarawę. Dojeżdżamy do niej busem z Żywca. Na miejscu jesteśmy dopiero przed 11, dlatego szybko zbieramy się na szlak. Wybieramy ten znakowany na kolor żółty, który prowadzi prosto z miejscowości przez Lachowy Groń na Czerniawą Suchą. Początek szlaku wiedzie przez pola. Droga jest błotnista, rozjeżdżona przez sprzęt okolicznych rolników. Po osiągnięciu coraz większej wysokości ukazuje się nam piękna panorama na Pilsko, Rysiankę i Romankę. W takich okolicznościach robimy sobie przerwę na drugie śniadanie.  


Dalsza część naszej trasy, która wiedzie pomiędzy Lachowym Groniem a Czerniawą Suchą to przejście po praktycznie płaskim terenie. Po prawej stronie od szlaku ukazują się ośnieżone grzbiety masywu Babiej Góry. Po dojściu na Czerniawą Suchą dochodzi do nas szlak czerwony, jednak my dalej podążamy za żółtymi znakami kierując się na najwyższy punkt wycieczki- Jałowiec o magicznej wysokości 1111 m n.p.m..
Na szczycie jesteśmy, gdy za nami zachodzi Słońce. Ze szczytu rozpościera się wspaniała panorama na najwyższe szczyty Beskidu Żywieckiego (Babia Góra i Pilsko), a przy dobrej widoczności również szczyty Małej Fatry. Taka panorama jest możliwa dzięki temu, że w okolicach szczytu Jałowca wypasano owce i do dzisiaj zachowały się niezalesione hale: przy szczytowa Hala Trzebuńska oraz trochę niżej położona Hala Krawcowa. Tym razem możemy obserwować fantastyczny spektakl, gdy promienie słoneczne chowają się pomiędzy Pilskiem a Romanką.



Na szczycie znajduje się wiata i ławeczki dla turystów. Również umieszczona jest tablica informacyjna z opisaną panoramą na okoliczne szczyty. Na górze, umieszczony jest również krzyż upamiętniający spotkanie na szczycie kardynałów: Wojtyły oraz Wyszyńskiego.
Jałowiec to również góra, która kryje w sobie burzliwą historię II wojny światowej. Przebiegała tędy granica pomiędzy Generalnym Gubernatorstwem a III Rzeszą. Stąd w jego masywie  można zobaczyć pozostałości po zabudowaniach posterunków armii niemieckiej.
Dalszą część wycieczki kontynuujemy niebieskim szlakiem. Już w ciemnościach lasu dochodzimy do celu- czyli noclegu w chatce na Adamach. Chata została wybudowana na początku XX w., ale dopiero w latach 80. XX w. rozpoczęto jej adaptację na funkcję noclegową, głównie dla studentów.
Po obudzeniu się chcemy wrócić przez Hucisko do Ślemienia, skąd mielibyśmy dotrzeć do Żywca. Jednak gubimy szlak i docieramy z powrotem do.. Koszarawy (swoją drogą odkryliśmy, że można na tym terenie zrobić całkiem przyjemną pętelkę). Szybkie spoglądnięcie na mapę i decydujemy, że zdążymy dojść do Ślemienia na ostatniego busa tego dnia, który dowiezie nas do Żywca. Ta część szlaku raczej bardziej nadaje się na niedzielny spacer niż na górską wycieczkę. My jednak cieszymy się, że było nam dane poznać mniej uczęszczane tereny Beskidu Żywieckiego.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Maciek i Natalia w podróży , Blogger