Raci Udoli- w Dolinie Raków!:)

Krótka, ale pełna wrażeń- tak można opisać naszą ostatnią wycieczkę w Góry Rychlebskie. Do Javornika, do którego mamy zaledwie 30 kilometrów wyjeżdżamy w niedzielne przedpołudnie. Za oknem co chwilę pada deszcz i wieje silny wiatr, ale my się tym wcale nie zamartwiamy i ruszamy na zwiedzanie kolejnych miejsc.

Certove Kazatelny


Samochód parkujemy na parkingu, który jest zlokalizowany na rynku w Javorniku. Centralny plac miasta przeszedł w ostatnich latach remont i dodaje uroku całemu miasteczku. Naszym oczom od razu ukazuje się czerwone znaki szlakowskazu, które zaprowadzą nas aż do ruin zamku Rychleby. Nim do niego dotrzemy najpierw meldujemy się u stóp największej atrakcji Javornika, którą widać już z daleka, kiedy do niego zmierzamy, czyli Janskiego Zamku. Historia tego miejsca wskazuje, że zamek na wzgórzu stał już w XIV w., jednak był wielokrotnie przebudowywany. Obecny wygląd zawdzięcza rodzie Schaffgotschów (tych samych, którzy byli właścicielami włości w Kopicach), z którego pochodził jeden z biskupów wrocławskich, który w końcówce XVIII w. zamieszkał w Javorniku. Zamek od tamtej pory stał się rezydencją letnią dla biskupów i arcybiskupów wrocławskich. Taki stan rzeczy utrzymywał się do 1945 r., gdy zmianie uległy granice państwa, a zamek przeszedł w ręce państwa czechosłowackiego. Obiekt możemy oglądać dzisiaj tylko z zewnątrz, gdyż jest zamknięty od listopada do kwietnia. Jednak, gdy czytamy pochlebne opinie na temat ekspozycji jakie można w nim zobaczyć, z pewnością wrócimy tutaj by zwiedzić jego wnętrza. Okrążamy zamek dookoła, przysiadamy na ławce, na której godzinami przesiadywał sam Eichendorff. Ciekawe ile jego tekstów powstało w tym miejscu?

Zamek Jansky Vrch

Ławeczka Eichendorffa


Ruszamy dalej. Czerwony szlak początkowo wiedzie przez przy zamkowy park, by następnie przepiękną aleją prowadzić nas w kierunku wzgórza zamkowego. W pewnym momencie wychodzimy na asfaltową ścieżkę, by zaraz z niej odbić w lewo na dukt leśny. Na tym skrzyżowaniu zatrzymujemy się na chwilę przy kaplicy św. Antoniego. Tutaj trochę się zagapiliśmy. Zaczął padać deszcz i z lenistwa nie chciało nam się wyciągać mapy, dlatego poszliśmy dalej zielonym szlakiem. Po jakiś 10 minutach nie pasowała nam jednak orientacja w terenie i wtedy wiedzieliśmy, że zupełnie nie idziemy w dobrym kierunku. Wracamy do rozwidlenia szlaków i jednak obieramy czerwony szlak. Znów wchodzimy na asfalt, który zaraz zamienia się w kamienną ścieżkę. W takiej scenerii dochodzimy do ruin zamku Rychleby.

Zamek Rychleby

Raci Udoli- widok z zamku Rychleby

Górujący nad Raczą Doliną zamek musiał być przepiękną budowlą. Wzniesiony w XIV w. służył jako element obronny Solnego szlaku prowadzącego z Wrocławia na Morawy. Opuszczony w XV stuleciu, stał się miejscem zamieszkania dla okolicznych rozbójników, przez których zamek szybko popadł w ruinę. Dla chcących pobyć w tym miejscu dłuższą chwilę przygotowano miejsce na ognisko, więc można je rozpalić i poczuć się jak mieszkańcy tego miejsca kilkaset lat temu.

Na zamku Rychleby


Wracamy kawałek czerwonym szlakiem by znaleźć się na Certovyvh Kazatelnych. Są to wyrobiska skalne, które wznoszą się na wysokości 456 m n.p.m. nad Raczą Doliną. Na jednym z nich utworzony jest punkt widokowy, który przypomina ambonę znaną z kościołów (Kazatelny po polsku to ambona;)).

Widok z Certovych Kameni na Raci Udoli


Teraz czeka nas strome zejście do Raczej Doliny. Po 500 metrach meldujemy się pod budynkiem tancernii, który wygląda naprawdę imponujący. Został wzniesiony w 1906 r. na życzenie biskupa wrocławskiego, Georga Koppa, który rezydował w Javorniku. Ten sam biskup zasponsorował schronisko na Seraku w Jesenikach. Budynek został zbudowany w stylu secesyjnym na wzór alpejskich, które były wznoszone w Szwajcarii. Obiekt służył jako miejsce zabaw dla okolicznej ludności. Dzisiaj jest tutaj restauracja oraz Punkt Informacji Turystycznej.

Tancirna

Tancirna

Tancirna

Dalej kierujemy swoje kroki w kierunku Javornika. Po drodze mijamy ośrodek campingowy, w którym wiele ciekawych figur drewnianych, wśród których rządzą głównie raki:) Tutaj również znajduje się tablica z nazwą miejscowości "Konec Sveta", przy której oczywiście musieliśmy zrobić sobie małą sesję zdjęciową:) N. nie przechodzi obojętnie obok owieczek, wśród których rządziła... świnia! Idąc dalej na wprost przemierzamy wzdłuż pastwisk, na których pasą się niezliczone rzesze krów. Czesi słyną z hodowli bydła, co widać w tym kraju na każdym kroku. Spacer asfaltem wśród kolejnych kropli deszczu nie jest niczym miłym, ale gdy widzimy rosnące przy drodze przebiśniegi to wiemy, że wiosna już przybyła. Od razu humor nam się poprawia i po 13 km wędrówki znów jesteśmy na rynku w Javorniku.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Maciek i Natalia w podróży , Blogger