Przedświąteczny wypad w Beskid Żywiecki! Wielka Racza i Skalanka


Mała tradycja, kultywowana przez naszą studencką sekcję górską nakazywała, aby w jeden z weekendów przedświątecznych wybrać się wspólnie w góry. W jednym z lat wypadło na Wielką Raczę.
Do Rycerki Górnej skąd rozpoczęliśmy wędrówkę na ten szczyt dostaliśmy się busem z Rajczy, do której z kolei dojechaliśmy pociągiem z Katowic. W 10-osobowej grupie rozpoczynamy wspinaczkę żółtym szlakiem, który jest dość oblegany przez turystów mimo sporej ilości śniegu. Pogodę mamy wyśmienitą, bezchmurne niebo, niewielki mróz, wierzymy, że im wyżej, tym będą się rozpościerać coraz lepsze widoki. Szlak był dobrze przetarty, chociaż śnieg daje się trochę we znaki i wchodzimy nieco wolniej niż mówią czasy na szlakowskazach. Po niespełna dwóch godzinach dostajemy się na szczyt, a po drodze oglądamy panoramę na Tatry, Małą Fatrę oraz cały Beskid Żywiecki i Śląski.
Na szczycie rozpościera się niesamowita panorama na cztery strony świata. Nad dachem schroniska wyłania się całe pasmo Tatr. Świetna widoczność sprawia, że jesteśmy w stanie rozpoznać niektóre ze szczytów. Na południowym wschodzie widzimy Tatry Niżne z Chopokiem oraz Małą Fatrę ze Stohem i Velkym Rozsutcem i Velkym Kryvanem. Na północy możemy podziwiać Beskid Żywiecki z Babią Górą i Pilskiem, a także Beskid Śląski ze Skrzycznem oraz Baranią Górą.





Schronisko na Wielkiej Raczy powstało w latach 30. XX wieku, jednak po II wojnie światowej przez ponad 30 lat było nieużywane i popadało w coraz to większą ruinę. Nawet rozważano jego rozbiórkę. Jednak, dzięki zawziętości kilku osób schronisko wyremontowano i do dzisiaj służy turystom.  




Po godzinie spędzonej w schronisku udajemy się czerwonym szlakiem na miejsce naszego noclegu- do chatki na Skalance. Niestety w porównaniu do ścieżki na Wielką Raczę, ten szlak jest zupełnie nieprzetarty, co sprawia, że czas naszego przejścia bardzo się wydłuża. W nagrodę mamy niesamowite widoki o zachodzie Słońca. Za nami widzimy Małą Fatrę, a na zachodzie widoki sięgają nawet czeskich Jeseników. Zachód Słońca spotyka nas na Kirkuli, a całą resztę drogi musimy przejść już w blasku naszych czołówek.
Następnego dnia budzimy się już w zupełnie innej rzeczywistości. Po pięknych widokach nie ma już żadnego śladu. Całą okolicę spowija gęsta mgła. Z tego względu postanawiamy, aby przejść szlakiem jedynie na stację PKP do Zwardonia, skąd udajemy się do Katowic.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Maciek i Natalia w podróży , Blogger