Majówka na Skrzycznem z Buczkowic


Tak nam się życie ułożyło, że kiedy wszyscy dookoła cieszą się z wolnego, długiego weekendu, my akurat lądujemy w pracy. Pewnego roku wygospodarowaliśmy jeden dzień wolnego na majowkę, i co z tego, że pogoda nie zachęcała do wyjścia w góry, jak nas do nich tak bardzo w nie ciągnęło?
            Pada na szybki wyjazd w Beskid Śląski. Pakujemy się do pociągu, który zawiezie nas do Bielska- Białej, z której to przedostajemy się autobusem do Buczkowic. Właśnie z tej miejscowości planujemy zaatakować najwyższy szczyt Beskidu Śląskiego- Skrzyczne (1267 m n.p.m.). Szukamy czerwonych znaków szlaku. Dla innych mała podpowiedź- szukajcie kościoła, obok którego z pewnością dojrzycie szlakowskazy, których właśnie szukacie. Z pod wspomnianego kościoła szlak wiedzie do góry po asfaltowej drodze, która następnie przekształca się w ubitą szeroką ścieżkę. Jest dość stromo, więc szybko można się rozgrzać:)
Nasz pierwszy cel to przełęcz Siodło pod Skalitem (746 m n.p.m.). Trasa, która na nią prowadzi raczej nie jest zbyt często uczęszczana przez turystów. Zarośnięta trawą, podąża przez leśne zarośle. Nie ukrywamy, że nam ten brak turystów jakkolwiek miałby przeszkadzać:) Z przełęczy rozpościera się wspaniała panorama na Beskid Mały, Babią Górę oraz Jezioro Żywieckie.

Widok z pod przełęczy pod Skalitem na szczyty Beskidu Małego

Podążając dalej za czerwonymi znakami dochodzimy do wypiętrzenia skalnego. N. nie byłaby sobą, gdyby nie powłaziła na kolejne skałki i nie powygłupiała się trochę;) Burzowa pogoda sprawia, że robi się bardzo duszno, a opadająca mgła doprowadza do wysokiej wilgotności. Dochodząc do Becyrku zmieniamy kolor szlaku na zielony i kilkukrotnie przecinając stok narciarski dochodzimy nim na szczyt Skrzycznego. Po drodze mijamy parę Rosjan, którzy na szczyt wspinają się na…. bosaka. Podobno ma to walory zdrowotne. No nie wiemy, czy kiedykolwiek zdecydujemy się na takie szaleństwa.
Kamienne wyniosłości w drodze na Beceryk

Z góry niestety widoki niezbyt sprzyjające. Mgła robi swoje i jedynie możemy popatrzeć na siebie:) Odpoczywamy chwilę w schronisku, podbijamy książeczki, robimy pamiątkowe zdjęcia i ścieżką biegnącą pod wyciągiem krzesełkowym schodzimy do Szczyrku.

Na szczycie Skrzycznego

Tutaj prawdziwe szaleństwo. Widać, że trwa długi weekend, bo ludzi jest naprawdę dużo. Na szczęście pogoda ich wystraszyła i w góry nie wyszli, dzięki temu mieliśmy chwilę spokoju. W oczekiwaniu na bus do Bielska Białej spacerujemy jeszcze po Szczyrku, przyglądając się życiu tej turystycznej miejscowości.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Maciek i Natalia w podróży , Blogger