Borowa Góra- najwyższy szczyt Gór Wałbrzyskich [Relacja z wyprawy]

Wieża widokowa na Borowej

Po zdobyciu Chełmca, drugiego co do wysokości szczytu Gór Wałbrzyskich postanowiliśmy, że kiedyś musimy wdrapać się również na o dwa metry wyższą od niego- Borową. Okazja nadarzyła się w jedną z sobót, kiedy to jadąc okrężną drogą do Wrocławia, zahaczamy o Jedlinę Zdrój, skąd postanawiamy rozpocząć wędrówkę na najwyższą, choć nie zaliczaną do Korony Gór Polski, górę Gór Wałbrzyskich.

Chełmiec widziany z Borowej

O tym dlaczego to właśnie Chełmiec, a nie Borowa jest zaliczana do szczytów KGP pisaliśmy już we wpisie dotyczącym wycieczki na tą pierwszą górę, ale może przypomnimy ten fakt. Podczas ustalania listy szczytów wchodzących w skład Korony Gór Polski wzięto pod uwagę błędną wysokość Chełmca, która została zmierzona z wieży widokowej zlokalizowanej na jej szczycie. Błędnie wybrany punkt triangulacyjny spowodował, że przez długi czas za najwyższy szczyt niesłusznie uważano  Chełmiec, a nie Borową.

Samochód stawiamy na dużym parkingu zlokalizowanym przy drodze wojewódzkiej prowadzącej z Głuszycy do Wałbrzycha w pobliżu nowoczesnego kompleksu sportowego w Jedlinie Zdrój. Stamtąd wzdłuż głównej drogi wędrujemy w kierunku Wałbrzycha i przy najbliższych zabudowaniach odnajdujemy szlak żółty, który ma nas planowo zaprowadzić na Przełęcz Kozią (653 m n.p.m.). Początkowo idziemy po asfalcie, w powietrzu czuć ciepłe wiosenne powietrze. Po 10 minutach docieramy do granicy lasu i jednocześnie granicy Parku Krajobrazowego Sudetów Wałbrzyskich, który utworzono w 1998 r. W tym momencie zaoferowani pięknem przyrody, gdzieś gubimy żółte oznakowanie. Kiedy się zorientowaliśmy, że ścieżka którą idziemy nie jest żadnym szlakiem pieszym, szybko wyciągamy mapę i analizujemy, którędy by tu pójść, by za dużo nie nadrobić drogi. Uznajemy, że zmierzając dalej na wprost ścieżką, którą wędrujemy dojdziemy do niebieskiego szlaku, który również doprowadzi nas w pobliże szczytu Borowej, tyle że z drugiej strony masywu niż to miało być w przypadku wędrówki szlakiem żółtym.

Szlakiem żółtym

Zmierzając powoli do góry spotyka nas bardzo niemiła niespodzianka. Na środku ścieżki leży martwy lis, wyraźnie potrącony przez jakiś pojazd. Przykro, że mieszkańcy lasu nie mogą czuć się bezpiecznie w swoim domu.

 Martwy lis na środku ścieżki

W końcu go widzimy! Szlak niebieski! A na nim całkiem sporo ludzi. Jedni schodzą, a drudzy wchodzą na Borową. My robimy sobie krótką przerwę, rozlewamy herbatkę i cieszymy się promieniami Słońca, które oświetlają nasze twarze. 5 minut oddechu i ruszamy. Kilkaset metrów niebieskiego szlaku i w lewo odbijamy za czarnymi znakami. Robi się co raz bardziej stromo, ale nasze narzekania kończą się wtedy, gdy widzimy, że z góry schodzi rodzina ze zwykłym wózkiem spacerowym! Podziwiamy!

W drodze na szczyt

Kilka minutek pod górę i już stoimy na szczycie Borowej, u stóp wieży widokowej. Nazwę Borowa temu szczytowi przyznano dopiero w 1949 r. Prawdopodobnie ma to związku z tym, że duże obszary pod szczytowe porasta bór świerkowy. Góra ta, przed wojną z niemiecka nazywana była Czarną Górą, ale władze Polski Ludowej postanowiły ochrzcić ją na nowo. Warto również wspomnieć, że Borowa to dawny wulkan, o czym świadczy jej budowa geologiczna. Podobnie jak wiele szczytów Gór Wałbrzyskich ma trapezoidalne kształt o bardzo stromych zboczach, dzięki czemu jest bardzo dobrze rozpoznawalna zarówno od strony Wałbrzycha, Jedliny-Zdrój jak i Rybnicy Leśnej.

Widok z Borowej na Góry Suche

Robimy sobie przerwę śniadaniowo- obiadową przysiadając na chwilę w nowej wiacie turystycznej. Tutaj również znajduje się pieczątka, którą podbijamy w naszej górskiej książeczce:) Trochę żałujemy, że nie pomyśleliśmy o tym, by wziąć ze sobą kiełbaski i przypiec na jednym z ognisk rozpalonych na szczycie.
Na wieży widokowej na Borowej

Widok z wieży widokowej na Borowej na Wałbrzych

Po kilkudziesięciu minutach spędzonych na uzupełnieniu straconych kalorii ruszamy na wieżę widokową. Została ona wzniesiona w 2017 r. z inicjatywy władz miejskich Wałbrzycha, Jedliny Zdrój oraz lokalnego Nadleśnictwa. Wysoka na 16 metrów pozwala na podziwianie panoramy górskiej rozpościerające się na całe Sudety Środkowe, a nawet i Karkonosze! Przy dobrej widoczności można dostrzec również zabudowania Wrocławia. Wieża widokowa o specyficznym skręconymi kształcie jest na pewno magnesem przyciągającym rzeszę turystów na Borową. Zachęcamy do jej odwiedzenia i my.

Po obfotografowaniu okolicy schodzimy czarnym szlakiem wiodącym wprost na Przełęcz Kozią. Nie bez powodu jest nazywany najbardziej stromym szlakiem w Sudetach, bo tak chyba jest rzeczywiście. Nie polecamy go nikomu, czy miałby iść w dół czy do góry. Schodzi się okropnie! Jest stromo, błotniście i ślisko! Pokonanie tego odcinka zajęło nam długie 25 minut. Szczerze, było ciężko.
Strome zejście czarnym szlakiem
Na Koziej Przełęczy

Z Przełęczy Koziej schodzimy do Kamieńska, gdzie wstępujemy do zajazdu zwanego Zacisze Trzech Gór, w którym zaopatrujemy się w Piwo Sowie. Szkodami, że nagli nas czas, bo chętnie poszukalibyśmy wejścia do najdłuższego tunelu kolejowego w Polsce, który zlokalizowany jest pod masywem Małego Wołowca, czyli w bardzo niedalekiej okolicy. Tą przyjemność zostawiamy sobie na inną okazję. Przechodzimy na drugą stronę głównej drogi i trasą biegową zmierzamy w kierunku centrum Jedliny Zdrój. Jest to bardzo uroczy zakątek. Cisza, spokój, piękne łąki, a do tego wspaniałe widoki na Góry Wałbrzyskie oraz Sowie. Czego chcieć więcej?

Na trasie narciarskiej, w kierunku Jedliny Zdrój

Na trasie narciarskiej, w kierunku Jedliny Zdrój
Po 3 kilometrowym marszu w końcu docieramy do podnóża Czarodziejskiej Góry. Tutaj znajduje się pięknie zagospodarowany park. Można w nim skorzystać z parku linowego, ścianek wspinaczkowych, toru saneczkowego, czy wyciągu narciarskiego. Jest naprawdę w czym wybierać!

Dom Zdrojowy w Jedlinie Zdrój

Kolejno przechodzimy do zdrojowej części miasta. Tutaj czeka na nas pięknie zagospodarowane centrum. Ciepła pogoda sprawiła, że pojawiły się pierwsze ogródki kawiarniane. Niestety zamknięta jest pijalnia wód leczniczych, a sprzedaż dobrodziejstw lokalnej natury odbywa się w Domu Zdrojowym, którego historia sięga początków uzdrowiska, czyli XVIII w. Warto również zajrzeć na aleję uzdrowiskową, którą wzdłuż porastają  dorodne lipy. Ciekawostką dotyczącą Jedliny Zdrój jest fakt, że nazwa miasteczku została nadana ponownie po II wojnie światowej, podobnie jak Borowej Górze. Wcześniej Jedlina nosiła nazwę Charlottenbrunn, na cześć żony pierwszego właściciela uzdrowiska. Dzisiejsza nazwa to efekt rosnących w dużej ilość jodeł wokół miasta.

Aleja Uzdrowiskowa
Kościół poewangelicki w Jedlinie Zdrój

Wycieczkę kończymy spacerem po Słonecznej Promenadzie i kompleksie sportowym obok którego zaparkowaliśmy swój samochód. Góry Wałbrzyskie idealnie nadają się na szybki jednodniowy wypad górski. Z pewnością jeszcze niejednokrotnie tutaj zajrzymy.

Spacer Aleją Słoneczną

Fragment tunelu kolejowego przy kompleksie sportowym w Jedlinie Zdrój


2 komentarze:

  1. Cześć! Czy ten parking przy kompleksie sportowym w Jedlinie-Zdrój, na którym się zatrzymaliście jest bezpłatny? Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, parking ten jest bezpłatny. Pozdrawiamy!

      Usuń

Copyright © 2014 Maciek i Natalia w podróży , Blogger