Zimowy Serak

Natalia w pracy, więc jestem już po raz kolejny w tym roku zmuszony do samotnej wycieczki po górskich szlakach. Na swój cel obrałem Jeseniki, a dokładnie Serak. Plan przewiduje dotarcie do chaty Jiriho na Seraku za czerwonymi znakami szlaku, a następnie zejście do Obrich Skal i zielonym szlakiem z powrotem na parking pod wyciągami w Ramzovej. Wszystko jednak miała zweryfikować pogoda. 

Start: Ramzova
Cel: Serak: 
Odległość: 10,5 km


Na parkingu zlokalizowanym pod wyciągami narciarskimi w Ramzovej melduje się tuż po godzinie 8. Jest tu cisza, spokój, nieliczni narciarze przygotowują się do szusowania i czekają na wyciąg, który ma wystartować o godzinie 8.30. Tutaj chcę z Wami się podzielić praktyczną uwagą- parking przy głównej drodze jest płatny, a te, które są zlokalizowane dalej od niej są bezpłatne;) 

Do góry ruszam czerwonym szlakiem, który praktycznie biegnie cały czas wzdłuż wyciągu krzesełkowego, którym można podjechać prawie pod sam szczyt. Ja z kolejki nie mam zamiaru korzystać i po dość ubitej ścieżce zmierzam ku górze. Przede mną i za mną idą skiturowcy, którzy cały czas nadają tempo. Jest pochmurno, ale gdzieś zza tych chmur, które nade mną wiszą przebijają się nieśmiało promienie słoneczne. Gdzieś tam się tli nadzieja, że gdy stanę na szczycie przejaśni się już konkretnie. 

Po kilkuset metrach mijam kapliczkę św. Franciszka. Choć jakichkolwiek śladów dojściowych do niej brak, to i tak decyduje się trochę przetrzeć szlak, aby chociaż zrobić zdjęcie tej ładnej budowli. 
Kaplica św. Franciszka

Do Cernavy, przy której znajduje się górna stacja I odcinka kolejki krzesełkowej trasa wiedzie przez piękny, ośnieżony las. Gdy zdobywam pierwszy szczyt dzisiejszego dnia, narciarzy na trasach zjazdowych jest już całkiem sporo. Nieliczni, ruszają drugim odcinkiem wyciągu pod sam szczyt Seraka. Robię zdjęcie z figurą charakterystycznego jelonka i wędruję dalej. 

Szczyt Cernavy

Trasa jest cały czas bardzo dobrze przetarta, tyle że zaczyna sypać śnieg. Wchodząc w masyw szczytowy dodatkowy wieje niemiłosiernie silny wiatr, który znacząco utrudnia wędrówkę. 


Punkt szczytowy Seraka (1351 m n.p.m.) znajduje się poza szlakiem, aby go zdobyć musiałbym przedzierać się przez ponad metrowe zaspy, więc po prostu odpuszczam sobie tą nikłą przyjemność. Schodzę do Chaty Jiriho w nadziei, że się troszkę ogrzeje. Niestety na drzwiach schroniska widnieje informacja, że będzie otwarte, ale dopiero od godziny 11. 

Chata Jiriho

Problem z personelem zmusza schronisko właśnie do takich działań. Nie jest ono otwierane w tygodniu, a jak widać również w weekendy godziny jego pracy są skrócone. Szkoda, że nie zawsze można skorzystać z jego usług, gdyż schronisko to ma bardzo ciekawą historię, która się aż 1888 r., kiedy w tym miejscu wzniesiono pierwszy budynek. Ziemię pod jego budowę podarował kardynał Georg Kopp, od którego imienia chata Jiriho wzięła swoją nazwę. Obok schroniska warto zatrzymać się przy kamiennej dzwonnicy, której zadanie polega na ostrzeganiu przed zagrożeniem lawinowym. 
Chata Jiriho


W planach miałem schodzić niebieskim szlakiem do Obri Skaly. Moje plany jednak szybko zweryfikował stan szlaku. Po przejściu kilkudziesięciu metrów zapadałem się już po pas w śniegu, więc odpuściłem tą wędrówkę i rozpocząłem powrót po własnych śladach za czerwonymi znakami. po chwili orientuję się, że zgubiłem talerzyk do kijka trekkingowego, wracam pod schronisko, ale zguby niestety nie znalazłem:( 





Wracając mija mnie już sporo narciarzy, którzy podchodzą pod górę, albo zjeżdżają trasami narciarskimi po wyjeździe kolejką na górę. Po niewiele ponad 3 godzinach trekkingu melduję się na parkingu w Ramzovej. Jakże odmienna atmosfera tutaj panuje wobec tej, którą zastałem rano. Gwarno, ruch jak na Krupówkach w szczycie sezonu turystycznego, a dodatkowo samochody parkują, gdzie popadnie... cieszę się, że wracam do domu.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Maciek i Natalia w podróży , Blogger