Spełnianie marzeń, czyli jak przeszliśmy Orlą Perć

Przejście Orlej Perci zamarzyło się nam już 3 lata temu. Wtedy pogoda pozwoliła tylko na przejście odcinka wiodącego z Zawratu na Kozi Wierch. Tym razem lepiej przygotowani logistycznie, kondycyjnie i z większym bagażem doświadczenia meldujemy się o 4.50 na Palenicy Białczańskiej.

Na Orlej Perci
Start: Palenica Białczańska
Cel: Orla Perć
Odległość: 34 km
Punkty GOT: 50
Czas wycieczki: wrzesień 2018 r.


W całkowitej ciemności, samotnie pokonujemy drogę do Wodogrzmotów Mickiewicza. Tutaj robimy sobie 5- minutową przerwę na złapanie oddechu. W oddali po raz pierwszy widzimy zapaloną czołówkę innego turysty. Ruszamy zielonym szlakiem Doliną Roztoki w kierunku popularnej Piątki. Nadal idziemy po ciemku, jednak naszym oczom ukazują się połamane drzewa i naniesione duże ilości kamieni- to efekt powodzi jaka nawiedziła Tatry w lipcu. Po godzinie 6 zaczyna świtać. Gasimy swoje czołówki i mijamy pierwszych ludzi na szlaku. Jest to para młoda, która zmierza do Piątki na swoją sesję ślubną. Dochodząc do Doliny możemy oglądać fantastyczny spektakl światła, jakie daje nam wschodzące światło oświetlając na czerwono okoliczne szczyty. Wybieramy wariant przejścia obok Wodospadu Siklawa, który po opadach deszczu prezentuje się naprawdę bardzo okazale. Przed 7 meldujemy się w Dolinie Pięciu Stawów. Nie zastanawiając się długo ruszamy dalej, na Zawrat. Patrząc na szlak widzimy co raz więcej ludzi zmierzających w tym samym kierunku co my. Z racji zamkniętego szlaku na Świnicę wiemy, że wszyscy mają ten sam cel co my, czyli udać się na Orlą Perć. Kilka minut po 8 meldujemy się na przełęczy Zawrat, początkowym punkcie Orlej Perci. Czeka tutaj już kilkanaście osób, które chcą ruszyć na najtrudniejszy szlak po polskiej stronie Tatr. My robimy sobie 15 minutową przerwę. Jemy drugie śniadanie i spoglądamy na pięknie prezentującą się Dolinę Pod Kołem z Zadnim Stawem Polskim, a także górującym Krywaniem w tle.

Piątka o świcie

Dolina pod Kołem



O 8.20 rozpoczynamy wspinaczkę na Mały Kozi Wierch. Ten odcinek szlaku nie sprawia nam większych trudności. Następnie schodzimy na Zmarzłą Przełączkę Wyżnią i schodzimy ostrożnie Żlebem Honoratki. Potem pokonujemy Zmarzłe Czuby i na Zmarzłej Przełęczy próbujemy przewrócić charakterystyczny kamień, który stoi przecząc prawom grawitacji. Nam się również nie udało zmienić jego położenia. Następny punkt na szlaku to wspinaczka kominem i zejście słynną drabinką na Kozią Przełęcz. Mamy szczęście, nie natrafiamy tutaj na żaden zator i sprawnie schodzimy do Koziej Przełęczy, z której można się dostać zarówno do Gąsienicówki jak i Piątki. My trzymamy się nadal czerwonych znaków i wspinamy się stromą ścianą na Kozie Czuby. Stąd rozpościera się wspaniała panorama na obie doliny i okoliczne szczyty. My jednak wiemy, że jeszcze piękniejsze widoki czekają na nas z Koziego Wierchu. Schodzimy na Kozią Przełęcz Wyżnią. Ten etap szlaku 3 lata temu wzbudził w nas sporo emocji. Potężna ekspozycja, jednak nie sprawiła nam trudności tym razem i żwawo znaleźliśmy się na potężnym kominie, który prowadzi na najwyższy punkt na całej Orlej Perci- Kozi Wierch. Stajemy na jego szczycie o 10, a więc pierwszy odcinek szlaku pokonujemy w 1 h 40 min. Zatrzymujemy się na zasłużony odpoczynek. Uzupełniamy kalorie, robimy zdjęcia. Niestety od zachodu nadciągają chmury. Przysłaniają nam widok na Szpiglasowy Wierch, Krywań, czy Koprowy Szczyt. Za chmurami schowała się również Świnica.









Ruszamy dalej. Orla Perć wiedzie początkowo wraz z czarnym szlakiem, który zmierza w dół, do Doliny Pięciu Stawów. Schodzimy ostrożnie. Następnie za czerwonymi znakami odbijamy w lewo i wspinamy się pod Buczynową Strażnicę. Stąd szlak biegnie ostro w dół, tzw. Żlebem Kulczyńskiego. Jest tutaj bardzo stromo, jednak brak jest łańcuchów, które znacznie ułatwiłyby wędrówkę. Zejście jest męczące. Po kilkunastu minutach dochodzi do Orlej Perci czarny szlak wiodący z Gąsienicówki. Zaczyna się pojawiać co raz więcej turystów, którzy mają w planach pokonanie części Orlej Perci. Nas czeka trudny etap- przejście kominkiem pod Czarnym Mniszkiem, następnie trawers Czarnych Ścian, po którym dostajemy się na najwyższy ze szczytu Granatów- Zadni. Stosunkowo łatwą trasą przechodząc przez Pośrednią Sieczkową Przełęcz dostajemy się na Pośredni Granat. Dalej musimy się zmierzyć z przejściem Skrajnej Sieczkowej Przełęczy. Naczytaliśmy się, że jest to łatwe przejście i nie ma co się nim przejmować, ale musimy przyznać, że nie jest to taka prosta sprawa, jak ją niektórzy opisują. Dla osób, które mogą mieć z tym problem istnieje możliwość przejścia przełęczy dołem. Dalej, już łatwym podejściem idziemy na szczyt Skrajnego Granatu. Jest tu sporo turystów, którzy weszli na niego w większości żółtym szlakiem wiodącym znad Czarnego Stawu Gąsienicowego. Nam ten odcinek Orlej Perci zajął 1,5 h i po 15 minutowym odpoczynku, zjedzeniu kanapek i spoglądaniu na wspaniałą panoramę Doliny Gąsienicowej i jej otoczenia, równo w południe ruszamy na ostatni etap Orlej Perci.




Zejście na Granacką Przełęcz jest naprawdę kłopotliwe. Sypiące się spod nóg kamienie, a do tego zmęczenie, które już daje nam się we znaki powodują, że każdy kolejny krok stawiamy z dużą dozą ostrożności. Szlak przechodzi na drugą stronę grani i mamy wspaniały widok na Dolinę Pańszczycy. Dalej wędrujemy drabinką do góry i wspinając się po skałach dochodzimy do Orlej Przełączki Niżnej. Potem, najpierw od południa trawersujemy Orlą Basztę, by przejść na północ i trawersować Buczynowe Czuby. Od przełęczy Nowickiego trzymamy się już tylko strony wiodącej przy Buczynowej Dolinie. Szlak wiedzie ostro w dół, jest ubezpieczony łańcuchami, jednak nie zawsze one pomagają i trzeba się sporo natrudzić by zejść na twarde podłoże. Przed nami ostatnie ostre podejście na Orlej Perci. Kominem, ubezpieczonym łańcuchami wchodzimy w okolice szczytu Małej Buczynowej Turni. Tutaj szlak jest co raz łatwiejszy. Spotykamy więcej turystów, którzy dotarli w te miejsce z przełęczy Krzyżne. Ostrożnie przechodzimy przez Ptaka i Kopę nad Krzyżnem i o 13.42 stajemy na końcowym punkcie Orlej Perci. Łącznie z przerwami przejście całej Orlej Perci zajęło nam 5 h 22 min. Na przełęczy odpoczywamy i cieszymy się z naszego sukcesu.




Ostatni punkt Orlej Perci, Krzyżne


Widok z Krzyżne na Dolinę Pięciu Stawów


Przed nami trudne zejście do Doliny Pięciu Stawów. Stromy szlak jest dla nas męczący. Często stajemy i odpoczywamy. Potrzebujemy 1.5 by znaleźć się przy Wielkim Stawie Polskim. Stąd już 10 minut i meldujemy się w Schronisku PTTK, gdzie jemy zasłużony obiad. 

Schronisko PTTK w Dolinie Pięciu Stawów

Już spokojnym tempem Doliną Roztoki schodzimy do Wodogrzmotów Mickiewicza. Teraz dopiero zauważamy, czego nie spostrzegliśmy w ciemnościach, że końcowy odcinek zmienił bieg i ma teraz postać nowych kamiennych schodów. Wychodzimy na asfaltową drogę do Morskiego Oka. Mimo późnej pory jest tutaj nadal sporo turystów. O 18.20, po dokładnie 13,5 h jesteśmy na Palenicy Białczańskiej. Marzenie się spełniło!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Maciek i Natalia w podróży , Blogger