Via ferrata Gustavo Natale Vidi

Via Ferrata  Gustavo Natale Vidi

Centralna część Brenty 
Przed przejściem pierwszej via ferraty mieliśmy mieszane uczucia. Z jednej strony ekscytację, chęć zobaczenia nieznanego, z drugiej niepewność przed tym co zobaczymy. Ponadto obydwoje wyruszamy na szlak w całkiem nowych butach, otrzymanych od partnera naszej wyprawy Chiruca Outdoor PL, które przetestowaliśmy jedynie na jednym z sudeckich szlaków. Nasze obawy zarówno do obuwia (spisały się świetnie od pierwszych kroków na kruchej skale Dolomitów), jak i do via ferrat okazały się zupełnie bezpodstawneJ


Passo del Groste







Wycieczkę rozpoczynamy na przełęczy Karola Wielkiego, czyli Passo Campo Carlo Magno (1640 m n..m.), gdzie znajduje dolna stacja kolejki, która zawiozła nas na wysokość aż 2440 m n.p.m., czyli Passo del Groste. Czy można wejść na przełęcz Groste na własnych nogach bez pomocy kolejki? Oczywiście można! Jednak pokonanie takiego przewyższenia wymaga co najmniej 2,5 godziny marszu do góry, a trzeba pamiętać, że mamy w planach jeszcze kilkugodzinne przejście przez via ferraty.

Pietra Grande 



Na pierwszy ogień idzie via ferrata Natale Vidi. Jest to idealna droga dla osób, które tak jak my po raz pierwszy mają zetknięcie się z via ferratami. Trasa jest obarczona dużą ekspozycją, jednak dla wprawionego turysty nie powinno być problemu jej przejście bez dodatkowego sprzętu (oczywiście nie polecamy!). Via ferrata Vidi- Natalie prowadzi trawersem u podnóża Pietra Grande (2936 m n.p.m.) Maszerując wzdłuż potężnej ściany jesteśmy cały czas narażeni na patrzenie w przepaść, bądź na okalającą szlak panoramę. Oczywiście zachęcamy do tych drugich widoków, a to ze względu na to, że możemy zobaczyć, m.in. lodowiec Adamello, Presanella, czy szczyty Brenty. Żeby nie było za nudno pojawia się kilka drabinek, które znacznie urozmaicają wędrówkę. Po ponad 2- godzinnej przygodzie na via ferracie dochodzimy do płaskowyżu Orti della Regina, na którym możemy chwilę odpocząć i rozkoszować się widokami na dolinę Val di Tovel i otaczającą ją szczyty. Stąd pozostaje nam godzinne zejście do schroniska Graffer (2261 m n.p.m.), skąd w 20 minut dochodzimy do pośredniej stacji kolejki, która zwiezie nas na przełęcz Karola Wielkiego, czyli miejsce, w którym rozpoczynaliśmy wycieczkę.



Drabinki urozmaiciły nam drogę



Górna stacja kolejki Groste




Pierwsza via ferrata okazała się miłym spacerem po górskim szlaku, okraszonym wspaniałymi widokami. Nie tylko tymi stricte panoramicznymi, gdyż udało nam się spotkać również rodzinę świstaków, które ze śmiałością pozowały do zdjęćJ Łatwość tej drogi pozwoliła nam nauczyć się współgrać ze sprzętem niezbędnym na via ferratach, a więc lonżą, uprzężą i oczywiście kaskiem. Polecamy ją każdemu, który rozpoczyna swoją przygodę z żelaznymi drogami.


świstaki chętnie pozowały do zdjęć

Pod schroniskiem Graffer

Na alpejskiej łące:)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Maciek i Natalia w podróży , Blogger