Gorce na weekend

Start: Rzeki
Cel: Turbacz, Gorczańska Chata, Gorc
Odległość: 28,5 km- I dzień 15 km- II dzień
Liczba punktów GOT: 59
Czas wycieczki: czerwiec 2018 r.
Mapa + Ślady GPS do ściągnięcia: https://www.traseo.pl/trasa/gorce-z-rzek-na-turbacz-i-do-gorczanskiej-chaty
https://www.traseo.pl/trasa/z-gorczanskiej-chaty-na-gorc-i-do-rzek


Tym razem na wyjazd weekendowy wybraliśmy Beskidy, a konkretnie Gorce. W Rzekach spotykamy się w większej grupie, przypominając sobie czasy studenckie. Na szlak ruszamy dopiero po 12, gdyż z różnych względów nie mogliśmy wyjechać wcześniej.  Parkujemy samochody na parkingu przy wylocie niebieskiego szlaku (jest to chyba najlepsza opcja postoju dla samochodu w tej okolicy). My jednak nie idziemy za niebieskimi znakami, a trzymamy się oznaczeń ścieżki edukacyjnej przebiegającej wzdłuż potoku Kamienica. Gdy jechaliśmy do Rzek gdzieniegdzie przebijały się promienie Słońca. Z tego względu mieliśmy uzasadnione powody by mieć nadzieję na bezdeszczowej maszerowania. Niestety już niedługo po wyjściu na trasę musieliśmy ubierać się w kurtki przeciwdeszczowe z mniejszymi lub większymi przerwami towarzyszy nam przez całe dwa dni. Z ścieżki edukacyjnej dochodzimy do żółtego szlaku, który zaprowadzi nas na Halę Turbacz. Po drodze mijamy Hale Gorczańskie, z charakterystycznymi szałasami pasterskimi, a także, w szczególności w okolicach Gorca Troszeckiego, krzyży z brzozy, które przypominają o toczących się w okolicy walkach partyzanckich w czasach II wojny światowej. Z Gorcu podobno roztacza się wspaniała panorama na Tatry, my możemy ją podziwiać jedynie na tablicy informacyjnej. 
Na początku świeciło Słońce

Później było troszkę gorzej...







Podejście pod Gorc Troszacki


Zacne widoki na tatrzańskie szczyty


Dalej, to monotonne podejście na Kudłoń. Szczyt zalesiony, pozbawiony jakiś szczególnych walorów turystycznych. Zejście z niego daje trochę w kość, jest stromo i ślisko. Dochodzimy do przełęczy Bukowskiej. Deszcz zacina coraz mocniej a przed nami najtrudniejsze podejście dzisiejszego dnia, na Halę Turbacz. Wraz z Natalią odrywamy się tutaj od grupy, bo w przeciwieństwie do całej reszty chcemy wejść na szczyt Turbacza. Dochodzimy do rozwidlenia szlaków przy ołtarzu papieskim- tutaj byliśmy już rok temu, ale panowały zupełnie odmienne warunki. Szlak ucieka w stronę schroniska, my natomiast przedostałem się na Główny Szlak Beskidzki, który wiedzie na najwyższy szczyt Gorców- Turbacz. Pogoda się polepsza, przestaje padać, nawet gdzieniegdzie przebija się Słońce. Od strony Hali podejście na szczyt jest trochę bardziej strome, niż od strony schroniska, ale nie przysparza zbyt wielu problemów. Po kilku minutach jesteśmy na górze. Robimy trochę zdjęć z charakterystycznym obeliskiem, na widoki niestety nie mamy co liczyć. Schodzimy na dół do schroniska, w którym po 4 h wędrówki jemy zasłużony obiad. 

Ołtarz Papieski na Hali Turbacz 
Na szczycie Turbacza



Schronisko pod Turbaczem


Wydaje nam się, że pogoda staje się coraz to lepsza, jednak już po pierwszych minutach spaceru Halą Długą nasze marzenia zostają zweryfikowane. Znowu bardzo mocno zacina deszczem. O spektakularnych widokach w kierunku południowym możemy po raz kolejny tylko pomarzyć. Szlak dalej wkracza w teren leśny. Sporo tu torfowisk, dlatego stąpamy po śliskich, drewnianych poodestach. Wychodząc z terenu leśnego, w końcu ukazuje nam się panorama w kierunku Beskidu Wyspowego oraz Niskiego. Z Jaworzyny Kamienickiej, która urzeka nas za każdym gdy tu przychodzimy możemy spoglądać na Mogielicę. Idąc dalej spoglądamy czasem na Pieniny. Tym razem okno pogodowe jest dłuższe, daje to nadzieje na rozpalenie ogniska wieczorem. Idąc ciagle zielonym szlakiem dochodzimy do jego rozwidlenia z żółtym. Znaki prowadzą do Ochotnicy Górnej i w ta stronę udajemy się. Strome zejście po raz kolejny męczy nas bardziej niż dzisiejsze podejścia, z których ostatnie mamy na Przechybę. Niestety, stąd do Gorczańskiej Chaty już tylko bardzo stromo w dół. Dochodzimy do niej po 7,5h na szlaku. Niestety, znowu zaczyna padać, i to coraz bardziej, więc integrować musimy się pod dachem. Co do samej chatki to polecamy ją z całego serca. Miłą atmosferę podgrzewają gospodarze, którzy umilają czas grą na gitarze. 

Hala Długa

Na Jaworzynie Kamienickiej

Widoki w kierunku Beskidu Wyspowego


A tu już widoki na Pieniny i Pogórze Spiskie 



Pod Gorczańską Chatą



Drugiego dnia zaplanowaliśmy tylko wejście Gorc Kamienicki i zejście z niego prosto do Rzek. Za namową chatkowego schodzimy żółtym szlakiem aż do Ochotnicy Górnej i z niej drogą asfaltową podążamy w kierunku Gorca. Po 2 km marszu asfaltem do góry docieramy do ścieżki, która podąża w stronę zielonego szlaku wiodącego z Ochotnicy Dolnej. Nie daje o sobie zapomnieć deszcz, który pada raz słabiej, raz mocniej. Po dojściu do zielonego szlaku ukazuje się nam Gorc, z charakterystyczna wieżą widokową. Po drodze mijamy jeszcze bazę namiotową, Gorc, która mimo zimna tętni życiem. Po ponad 2 godzinach marszu stajemy na szczycie Gorcu. Z wieży widokowej roztaczają się widoki na Beskid Niski, Wyspowy oraz Pieniny. Niestety Tatry są przykryte grubą warstwą pierzyny. 

Zejście do Ochotnicy Górnej

Pod Gorcem

Już na zielonym szlaku

Baza namiotowa pod Gorcem



Na wieży widokowej, na Gorcu


Z Gorca planujemy zejść niebieskim szlakiem, a następnie ścieżką edukacyjną do parkingu. Niestety ścieżki edukacyjnej nie znaleźliśmy i po zejściu ze szlaku, znowu dochodzimy do tego samego. Tak więc zrobiliśmy błędne koło, a zamiast zyskać na czasie, trochę straciliśmy. Niebieskim szlakiem schodzimy do wsi i stąd mamy jeszcze 15 minut marszu do parkingu. Mimo, że praktycznie cały czas padało, weekend zaliczymy do udanych. Przeszliśmy kolejną część Gorców, odkryliśmy nowe miejsca, szkoda tylko, że zabrakło bajecznych Tatrzańskich panoram….


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Maciek i Natalia w podróży , Blogger