Na Czerwone Wierchy i Giewont

Start: Zakopane Nędzówka
Cel: Czerwone Wierchy, Giewont
Odległość: 17 km
Liczba Punktów GOT: 35



Na Czerwone Wierchy i Giewont

Po wieczornych opadach deszczu nie byliśmy pozytywnie nastrojeni. Jednak pogoda jaka nas obudziła była nie lada niespodzianką. Piękne, bezchmurne niebo, dość ciepło i nic nie zapowiada by mogło przyjść jakieś załamanie pogody. Udajemy się w kierunku Nędzówki, skąd czerwonym szlakiem kierujemy się do Przełęczy Przysłop Miętusi. Szlak jest przepiękny. Przez las przedzierają się poranne promienie słoneczne, które sprawiają, że jesteśmy świadkami niesamowitego spektaklu. Na Przysłopie odkrywa się przed nami piękny widok na całe Czerwone Wierchy. Następnie niebieskim szlakiem udajemy się w kierunku Małołączniaka. Na tym szlaku spotykamy sztuczne ułatwienia, co w Tatrach Zachodnich jest rzadkim spotkaniem. Niestety pod samym szczytem pojawia się mgła, która nie chce zupełnie odpuścić. Po ponad dwu godzinnej wspinaczcze stajemy na szczycie Małołączniaka. Postanawiamy wrócić w kierunku Doliny Kościeliskiej, aby zdobyć najwyższy  z Czerwonych Wierchów i moim zdaniem jeden z ciekawszych szczytów w Tatrach Zachodnich- Krzesanicę. Na szczycie można dostrzec bardzo dużą ilość kopczyków, które układane są przez turystów. Na Krzesanicy robimy sobie przerwę i rozkoszujemy się widokami w stronę Bystrej oraz Starorobociańskiego Wierchu. Następnie z powrotem wracamy na szczyt Małołączniaka, z którego podążając czerwonymi znakami wchodzimy na Kopę Kondracką. Po drodze jesteśmy świadkami bardzo ciekawego zjawiska, chmury po stronie polskiej zatrzymały się na grani, która jest dla nich granicą nie do przebrnięcia, dzięki czemu po stronie słowackiej możemy rozkoszować się wspaniałą tatrzańską panoramą. 

Niesamowity spektakl w kierunku Przysłupu Miętusiego

Wspaniała panorama na Czerwone Wierchy z Przysłupu Miętusiego

Chmury walczą na grani Czerwonych Wierchó

Na szczycie Kopy Kondrackiej
Z Kopy Kondrackiej żółtym szlakiem kierujemy się na Przełęcz Kondracką, z której jest już rzut beretem na Giewont. Postanawiamy zdobyć ten szczyt, zważywszy na to, że nie jest oblegany tłumnie przez turystów. Na szczycie brak jakichkolwiek widoków, ale wejście na niego "odhaczamy". Na drogę powrotną wybieramy szlak zielony, który wiedzie przez Przełęcz w Grzybowcu oraz Dolinę Strążysku do Zakopanego. Po drodze zbaczamy jeszcze aby zobaczyć wodospad Siklawica. 
Krzyż na szczycie Giewontu

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Maciek i Natalia w podróży , Blogger