Dolina Chochołowska i okoliczne szczyty

Start: Siwa Polana
Cel: Wołowiec
Odległość: 24,2 km
Punkty GOT: 38
Czas wycieczki: sierpień 2015 r.
Mapa z przejścia na Wołowiec


Piękny, sierpniowy poranek. Bezchmurne niebo, brak wiatru, w planach mamy zdobycie Rohacza Ostrego. Startujemy z Siwej Polany. Wypożyczamy rowery (niestety od 2016 r. wypożyczalnia została zlikwidowana, jedyną formą podjechania przez Dolinę Chochołowską jest ciuchcia "Rakoń", jednak kursuje ona dopiero od 9 rano) i pierwsze 7 km przejeżdżamy na 2 kółkach. W dolinie jest cisza, turystów brak, więc możemy się cieszyć głosami natury. Po oddaniu rowerów pozostaje nam jeszcze ok. 2 km podejście do schroniska PTTK na Polanie Chochołowskiej. Na samej polanie dzień budzi się do życia, wypasane są krowy, owce, a ze schroniska zaczynają wychodzić pierwsi turyści. Sami korzystamy z uroków pięknego dnia i w promieniach Słońca jemy śniadanie przed schroniskiem. 

Polana Chochołowska z Kominiarskim Wierchem w tle

Śniadanie na Polanie Chochołowskiej
Dalszą część naszej wędrówki planujemy kontynuować przez Wyżnią Chochołowską, trzymając się zielonych znaków aż na rozdroże pod Wołowcem. Szlak ten jest bogaty w krzewy borówek, na których rosną dorodne owoce. Po dojściu na przełęcz naszym oczom ukazują się ciemne, ciężkie chmury, które wiszą nad całym pasmem Rohaczy. Narazie nie myślimy o tym by zmieniać plany, jedynie liczymy, że chmury szybko odejdą. Następnie niebieskim szlakiem w niespełna pół godziny meldujemy się na szczycie Wołowca. Jest tuż po 10, a na szczyt nadciąga chmura, z której zaczyna padać, niestety widoków też nie mamy zbyt ładnych... Jedyne co przychodzi nam podziwiać to drogowskaz ze szlakami oraz słupek graniczny. Nie zostaje nam nic innego jak zdecydować o powrocie do Doliny Chochołowskiej, Rohacze będą musiały poczekać. 
Wyżnia Chochołowska

Wołowiec, w tle Rohacz Ostry

Na szczycie Wołowca

Widok z Wołowca w stronę Rakonia

Na drogę powrotną wybieramy niebieski szlak przez Rakoń i Grzesia. Dopiero teraz nadciągają tłumy na szczyt Wołowca. Im niżej schodzimy, tym pogoda znacznie się polepsza. Trochę żałujemy, ż zrezygnowaliśmy z Rohaczy, ale patrząc na nie, ciągle nad nimi wisiały ciemne chmury. Niebieski szlak jest bardzo przyjemny, szeroka ścieżka z której można podziwiać panoramę Tatr Zachodnich. Na Grzesia dochodzimy w godzinach szczytu ruchu turystycznego, co objawia się prawdziwymi tłumami na jego szczycie. My szybko obieramy żółty szlak i żwawo schodzimy do schroniska, gdzie zamawiamy deser chochołowski, który zdecydowanie każdemu polecamy. Mając dużo czasu odwiedzamy po drodze kaplicę św. Jana Bosko i wracamy, tym razem na pieszo przez całą Dolinę Chochołowską. 
Z Rakonia na północą stronę

Na Grzesiu

Kaplica św. Jana Bosko

Kolejka "Rakoń"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Maciek i Natalia w podróży , Blogger