Z Błatniej przez Równicę do Ustronia


Po noclegu w schronisku PTTK na Błatniej przyszła pora na jego opuszczenie i udanie się w kierunku stacji PKP na pociąg do Katowic. Najszybszą opcją byłoby zejście Doliną Wapienicy do Bielska- Białej i stamtąd dostanie się do centrum tego miasta na dworzec. Jednak po porannych mgłach przyszło niewielkie rozpogodzenie, dlatego decydujemy się, że wydłużymy sobie powrót i z Błatniej przejdziemy na stację PKP do Ustronia, zdobywając po drodze Równicę (885 m n.p.m.).
            Wraz z mocno przerzedzoną naszą grupą, schodzimy w dół do Brennej , trzymając się zielonego szlaku. Po niecałej godzinie jesteśmy w centrum wsi, gdzie korzystając z okazji, uzupełniamy prowiant w sklepie.
Szlak zielony wiedzie dalej przez wioskę i po kilkuset metrach odbija stromo do góry, a następnie wchodzi między drzewa. Aż do rozwidlenia szlaków pod Równicą droga wiedzie gęstym lasem. Ścieżka jest dość szeroka i polecamy ją nawet osobom, które w góry przyjeżdżają okazjonalnie, aby mogły złapać górskiego bakcyla i nie zrazić się do męczących podejść. Następnie zmieniamy oznaczenia naszej drogi na niebieskie, które prowadzą wprost do schroniska PTTK pod Równicą (od listopada 2016 r. właściciele tego budynku zrzekli się statusu schroniska). Schronisko w tym miejscu funkcjonowało od lat 20. XX w., jednak po prawie 100 latach działalności zostało przekształcone w gościniec. Wszystko za sprawą większej ilości klientów w tym miejscu, przy zdecydowaniu niewielkiej liczbie turystów, jacy korzystali ze schroniska. Aby zdobyć szczyt należy nieznacznie zboczyć ze szlaku i iść pod górę szeroką, lecz nieoznakowaną drogą. Szczyt Równicy jest dość mocno zalesiony i trzeba naszukać się prześwitów, aby móc podziwiać jakąkolwiek panoramę.

Widok spod szczytu Równicy na budynek byłego schroniska
Godne uwagi widoki otwierają się przed nami dopiero, gdy schodzimy w kierunku schroniska PTTK. Można podziwiać wszystkie najważniejsze szczyty Beskidu Śląskiego: Skrzyczne, Baranią Górę, Soszów, Stożek, Czantorię oraz widać całą trasę, którą wczoraj wędrowaliśmy. Niestety możliwość dojazdu dosłownie pod drzwi schroniska własnym samochodem sprawiło, że ten uroczy zakątek został mocno skomercjalizowany. Nie brak tutaj wielu restauracji, barów fast food, straganów. Dla ludzi, którzy szukają spokoju w górach, Równicy zdecydowanie nie polecamy.

Widok spod Równicy na Ustroń


           Po krótkim postoju w schronisku schodzimy w dół do Ustronia. Wybieramy czerwone znaki Głównego Szlaku Beskidzkiego. Po drodze mijamy leśny kościół ewangelicki, w którym za ławki służą pnie drzew- dość ciekawe miejsce. Jest to jedno z sześciu takich miejsc w Beskidach, które upamiętniają czasy przełomu XVII i XVIII w., kiedy to w czasach kontrreformacji ewangelicy byli szykanowani za swoją wiarę i musieli odprawiać nabożeństwa w ukryciu.. Dzisiaj choć mają swoje kościoły w Ustroniu i Wiśle, nadal korzystają z tych leśnych, upamiętniając trudne czasy.
Szlak jest dość stromy, ale plusem jest to, że dzięki temu szybko jesteśmy w mieście. Do pociągu mamy jeszcze sporo czasu, więc korzystając z położenia stacji PKP tuż nad Wisłą robimy sobie nad nią zasłużony odpoczynek po dwóch dniach marszu po Beskidzie Śląskim. Tak minął nasz pierwszy wspólny weekend w górach:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Maciek i Natalia w podróży , Blogger