Powrót w Beskid Żywiecki- Krawców Wierch i Rysianka

Po dłuższym czasie wracamy w Beskid Żywiecki. Pasmo górskie, które schodziliśmy jeszcze za czasów studenckich kojarzyło nam się zawsze z klimatycznymi schroniskami i ogniskami przy dźwiękach gitary do białego rana. Po ogniskach zostały tylko wspomnienia a w Żywiecki tym razem przyjechaliśmy odpocząć.
Widok spod Trzech Kopców

Start: Złatna
Cel: Krawców Wierch, Trzy Kopce, Rysianka
Odległość: 24,5 km
Liczba Punktów GOT: 30
Czas wycieczki: październik 2018

Na początek Krawców Wierch i Rysianka
Jako start naszej wycieczki wybieramy Złatną. Jest to wieś,do której można dojechać skręcając w Ujsołach w lewo jadąc od strony Rajczy. Położona w malowniczej Dolinie Bystrej, gdzie czas jakby na chwilę się zatrzymał. Samochód zostawiamy na placu przed pięknym, drewnianym kościołem MB Częstochowskiej. Choć powstał stosunkowo niedawno, bo w latach międzywojennych, to może pochwalić się bogatą historią. Msze odprawiał tu, m.in. kardynał Karol Wojtyła i kardynał Franciszek Macharski.

Kościół w Złatnej, na przeciwko, którego zostawiamy samochód

Początkowy odcinek szlaku to przejście przez most

Ze Złatnej mamy w planach udać się na Krawców Wierch. Prowadzi na niego niebieski szlak, który dla nas rozpoczyna się na moście obok pozostawionego samochodu. Szlakowskaz wskazuje, że do pierwszego celu dzisiejszej wycieczki mamy dwie godziny wędrówki. Początkowo idziemy asfaltową drogą wzdłuż potoku Straceniec, gdzie poranne słońce i mgły unoszące się nad wodą dają niezwykły spektakl. Idziemy tak jeszcze przez chwilę, do momentu ostrego skrętu w prawo gdzie zaczynamy dość szybko nabierać wysokość.

Szukasz noclegu w Beskidzie Żywieckim? Sprawdź ofertę od booking.com!


Asfaltowa ścieżka i piękny spektakl nad potokiem Straconka

Słońce świta za drzewami

Po niespełna 70’ jesteśmy już pod bacówką. Jest to dla nas duże zaskoczenie bo tempo jak na nas było wolne, a udało nam się sporo czasu uciąć czas ze wskazań mapy. Bacówka położona jest poniżej szczytu Krawców Wierch na Hali Krawcula. Przed budynkiem siadamy do śniadania i podziwiamy widoki na szczyty Worka Raczańskiego. Spod bacówki można udać się na szlaki gór Słowacji różnymi świetnie oznakowanymi trasami. Zachęca do tego tablica informacyjna umieszczona przed budynkiem, z której za pomocą kodu QR można pobrać ślad GPS każdej z tras.

Widok sprzed Bacówki Krawców Wierch

Bacówka Krawców Wierch

Na szczycie Krawców Wierch

Po odpoczynku ruszamy niebieskim szlakiem w kierunku Trzech Kopców. Najpierw zdobywamy szczyt Krawców Wierch, którego wyznacznikiem jest górujący nad Halą Krawcula krzyż. Szlak wiodący wzdłuż granicy polsko- słowackiej to istny roller coaster. Zdobywamy tyle szczytów, że nie zdołaliśmy zapamiętać każdego z nich. Emocje ciągłego podchodzenia i schodzenia trzeba trzymać na uwięzi bo łatwo się zgubić. Szeroka ścieżka wiedzie cały czas na wprost, kiedy my musimy trzymać się granicy i skręcać raz w prawo innym razem w lewo.  Idąc ciągle za ładnymi widokami jak my, trzeba z powrotem podchodzić wracając na właściwa ścieżkę. Brawo dla M. za spostrzegawczość, gdzieś w środku roller coastera  N. idzie ładną szeroką ścieżką ostro w dół i musi nadrabiać dodatkowych kilkaset metrów.

Na granicznym szlaku w kierunku Trzech Kopców
Wracamy na szlak. Dochodzimy do przełęczy Bory Orawskie, szybkie spojrzenie na mapę i wiemy że na Trzy Kopce całkiem niedaleko. Uwaga! Czytajcie mapy dokładnie! Krótki odcinek na mapie ma przewyższenie 300 m, co znacznie wydłuża podejście. Lecz, z taką podśpiewującą artystką idzie się całkiem szybko (człowiek chce ją szybko zmęczyć, żeby zgłodniała albo wzięła głębszy oddech).


Szukasz nowych butów trekkingowych? Sprawdź ofertę!!!


Kapliczka M. Kolbe na Trzech Kopcach

Dochodząc do rozwidlenia szlaków, uciekamy w lewo od granicy. Będąc na Trzech Kopcach nie mamy większego wyboru. W prawo dojdziemy tylko na Halę Miziową. Widoków stąd nie ma, więc szybko dochodzimy do Rysianki. Krótka przerwa na posiłek i ładujemy akumulatorki górskim jesiennym pejzażem. Jeżeli masz szczęście to przy dobrych wiatrach podziwiasz panoramę na Fatrę i Tatry. Chyba że jesteś w podobnej sytuacji jak nasza, dumasz sobie nad widokiem Babiej Góry, Pilska i mniejszych szczytów Beskidu Żywieckiego. Góry to potęga, zadowalamy się tym co mamy i ruszamy z powrotem ku końcowi pierwszego dnia w Beskidach.

Schronisko PTTK na Hali Rysianka

Hala Rysianka

Widok na Pilsko


Dobrze sobie tutaj posiedzieć na jednej z ławeczek

Wybieramy czarny szlak i schodzimy w dół do  Złatnej. Tą trasą przed laty kroczył kardynał Karol Wojtyła, stąd teraz jej nazwa- Szlak Papieski i znajdująca się na niej droga krzyżowa. Po godzinie leśna ścieżka zamienia się w asfalt. Powoli schodzimy do pierwszych zabudowań i rozwidlenia dróg, gdzie zostajemy poszczuci przez psy. Jak na zwierzęta domowe wyglądają dość niesympatycznie. Idąc w prawo  można zobaczyć pozostałości po hucie szkła. Powstała w XIX w. i w tym samym  stuleciu została zamknięta, a to z powodu zakazu wycinki buczyn, które były niezbędne do funkcjonowania zakładu. Dalej pod górę można dojść do źródła Matki Boskiej, zwanego również śmierdzącym potokiem. Nazwa pochodzi od zapachu siarkowodoru, który ma właściwości zdrowotne, a jak wiadomo, co zdrowe czasem śmierdzi 🤭 Niestety opisani strażnicy leśni skutecznie utrudniają nam zwiedzanie wymienionych miejsc.

Początek czarnego szlaku do Złatnej

Kapliczka św. Huberta przy czarnym szlaku

Do Złatnej już niedaleko
Spinamy więc swoje zmęczone cztery litery i wyruszamy na ostatnie 3 km asfaltem, by po dotarciu do pojazdu udać się prosto na nocleg.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Maciek i Natalia w podróży , Blogger