Wycieczka w Tatry Bielskie!

Koperszady Przednie

Tatry Bielskie pozostawały dla nas prawie nieodkrytym terenem. Tylko w czerwcu tego roku, wracając z Jagnięcego Szczytu, trochę wydłużyliśmy sobie trasę i skierowaliśmy się na Dolinę Białych Jezior. Tym razem mamy zamiar spędzić cały dzień w tym paśmie górskim. 
W tle Płaczliwa Skała i Hawrań


Start: Tatranska Kotlina
Cel: Tatry Bielskie (Velke Bele Pleso, Przełęcz pod Kopą, Szeroki Przechod)
Odległość: 20 km
Liczba punktów GOT: 35
Czas wycieczki: wrzesień 2018 r. 


Samochód pozostawiamy na parkingu Zdiar Strednica. Znajduje się tutaj kompleks wyciągów narciarskich, dlatego nietrudno przegapić to miejsce postoju. Cały dzień parkowania kosztuje tutaj całe 0 euro. Przy parkingu znajduje się przystanek autobusowy, z którego odjeżdżają autobusy polskiej firmy Strama (rozkład jazdy www.strama.eu) i słowackiej SAD (www.sadpp.sk) w kierunku Starego Smokovca, a następnie Popradu. My korzystamy z usług komunikacyjnych naszych południowych sąsiadów. Po 25 minutach jazdy wysiadamy na przystanku Tatranska Kotlina Carda, skąd zielony szlak zaprowadzi nas wprost do Chaty Plesnivec. Dla chcących tutaj zaparkować swój samochód znajduje się parking tuż przy przystanku (całodzienny koszt dla aut osobowych- 3 euro).

Chata Plesnivec- jedyne schronisko w Tatrach Bielskich

Początkowo do Rozdroża pod Huczawą maszerujemy zielonym szlakiem oraz towarzyszącym mu niebieskim. Na wspomnianym rozdrożu odbijamy w prawo i już tylko z zielonymi znakami dostajemy się do Chaty Plesnivec. Szlak ten wiedzie przez las, poprzerzedzany w niektórych momentach przez huraganowy wiatr. Dzięki czemu możemy oglądać gdzieniegdzie szczyty Tatr Wysokich ze ścianą Kieżmarskiego Szczytu na pierwszym planie. Plesnivec to jedyne schronisko, które funkcjonuje w Tatrach Bielskich. Najłatwiej dostać się do niego tym szlakiem, którym szliśmy, a zajmuje to ok. 1,5 h. Chata swoje schroniskowe funkcje zaczęła pełnić dopiero w 1997 r. choć sam budynek liczy sobie prawie 100 lat. Robimy sobie tutaj krótką przerwę i zachwycamy się widokiem na Dolinę Siedmiu Źródeł.

Natalia a w tle Dolina Siedmiu Źródeł

Ruszamy dalej, teraz trochę bardziej pod górę. W lesie słyszymy stukot kozic, które jak widać upodobały sobie stoki Bujaczego Wierchu. Po wyjściu z lasu na Wielką Pastwę naszym oczom ukazuje się fantastyczna panorama na Tatry Wysokie po lewej (z Kieżmarskim Szczytem, Baranimi Rogami, Durnym Szczytem, Kołowym Szczytem, Jagnięcym Szczytem w roli głównej) oraz na Tatry Bielskie z prawej (Bielska Kopa oraz Jatki ze skalnymi szczytami).


Wielka Pastwa i panorama na Tatry Wysokie

Widok ten towarzyszy nam również, gdy przechodzimy przez Koperszady Przednie. Co ciekawe nazwa tej doliny pochodzi od kopalni miedzi, która funkcjonowała w tym miejscu w XVIII w. Dalej wdrapujemy się stokami Bielskiej Kopy do dobrze nam już znanej Doliny Białych Jezior, z których największe wrażenie robi Velke Bele Pleso.

Koperszady Przednie 
Velke Bele Pleso, w tle potężna ściana Kieżmarskiego Szczytu

Mieliśmy tutaj zaplanowany dłuższy odpoczynek, jednak patrząc na górującą nad doliną Przełęczą pod Kopą uznajemy, że tamto miejsce będzie lepszym miejscem na przerwę. O Wielkim Białym Jeziorze już pisaliśmy na naszym blogu. Jest to staw inny niż większość, które spotykamy w Tatrach. Głębokie na zaledwie 1 metr, otoczone kosodrzewiną oraz podmokłymi łąkami wysokogórskim. Nad stawem zmieniamy kolor szlaku na czerwony i po 20 minutach jesteśmy na przełęczy pod Kopą. Jest to miejsce, które oddziela Tatry Wysokie od Bielskich, a dokładnie Jagnięcy Szczyt od Bielskiej Kopy. Otwierają się nam wspaniałe widoki na najwyższe szczyty Tatr Bielskich. Po prawej widoczny Szalony Wierch i Jatki, a na północy najbardziej charakterystyczne- Płaczliwa Skala oraz Hawrań. W tych okolicznościach odpoczywamy i jemy drugie śniadanie;)
Przerwa śniadaniowa na Przełęczy pod Kopą

Pogoda zaczyna się psuć, coraz bardziej gęste chmury podążają na szczyty Tatr Wysokich, niestety je zasłaniając. Tego dnia już nie będzie dane nam oglądanie panoramy na nie. Czerwone znaki prowadzą nas na Szalony Przechód (1993 m n.p.m.), najwyższy punkt wycieczki. Stąd dobrze widoczna jest ścieżka na Szalony Wierch, na który niestety nie prowadzi żaden znakowany szlak. Schodzimy na Szeroką Przełęcz z której można zejść do Zdiaru (my wybierzemy tę opcję), przejść się do pięknej Doliny Jaworowej lub udać się na Płaczliwą Skałę zamkniętym w 1978 r. szlakiem. Jest to oczywiście nielegalne. Jednak kuriozalne są fakty związane z zamknięciem tego szlaku. Oficjalnie, ze względu na ochronę przyrody, nieoficjalnie ze względu na potrzeby rządowego ośrodka, który działał w Zdiarze, a jego goście potrzebowali ciszy i spokoju. Pozostało na tym, że szlak jest zamknięty, jednak wielu turystów udaje się na Płaczliwą Skalę, której masyw z przełęczy prezentuje się wspaniale. Na jej szczycie kolosalne wrażenie robią Skały zwane Skalnymi Kazalnicami. Oprócz podziwianie widoków na najpiękniejsze szczyty Tatr Bielskich spoglądamy na urokliwą Dolinę Jaworową z jednej strony, a z drugiej na Zdiar, Pogórze Spisko- Orawskie oraz Pieniny z Trzema Koronami i Gorce z Turbaczem w roli głównej.


Płaczliwa Skała i Hawrań z Szalonego Przechodu

Natalia na tle Płaczliwej Skały


Schodzimy do Zdiaru. Szlak prowadzi Dolina Szeroką. W jej górnej części możemy podziwiać „popis” świstaków. Co rusz wchodzą i wychodzą ze swoich nor. Naliczyliśmy ich  kilkanaście, nigdy więcej tylu w Tatrach nie spotkaliśmy:) Niżej możemy nadal podziwiać tatrzańska faunę. Tym razem są to kozice. Zejście Doliną Szeroką jest strome, a im niżej schodzimy tym nachylenie się zwiększa. Po ok. 40 min od przełęczy, pojawiają się bloki skalne, a ich pokonanie ułatwiają zawieszone tutaj łańcuchy. Gdy szlak wchodzi w las, Dolina Szeroka zmienia się w Dolinę pod Reglami, a za ich granicę przyjmuje się malowniczy wodospad zwany Reglaną Siklawą. Dalej przechodzimy przez zniszczoną przez lipcową powódź dolinę. Widać licznie połamane drzewa i mostki. Dochodzimy do rozwidlenia szlaków- Ptasiowskiej Rówienki skąd możemy się udać do centrum Zdiaru lub Strednicy. My oczywiście wybieramy opcję numer dwa i po 30 minutach, kilkukrotnym przechodzeniu potoku, trawersowaniu stoków narciarskich docieramy na parking, na którym pozostawiliśmy rano samochód.

MaNa też chciała zdjęcie:)


Tatry Bielskie nas urzekły. Cisza, spokój, naprawdę niewiele turystów na szlaku, a do tego piękne panoramy górskie- to ich atuty. Serdecznie polecamy pobyt w tym rejonie Tatr. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Maciek i Natalia w podróży , Blogger