Szlakiem górnictwa złota w Górach Opawskich

Tym razem chcemy Was zabrać w czeską część Gór Opawskich, gdzie odkrywaliśmy kolejne miejsca pozostałe po wydobyciu złota w tym rejonie. Rozpoczynamy wycieczkę przy Zlatorudnych Młynach (o których możecie przeczytać w tym wpisie: http://www.manawpodrozy.pl/2018/09/zlatorudne-mlyny-historia-na-temat.html). 

Zlatorudne mlyny

Po przejściu przez ten skansen ruszamy za zielonymi znakami, które prowadzą nas wprost do kolejnej z miejscowości- Dolni Udoli. Początkowo szlak wiedzie lasem, nieznacznie wznosząc się przez cały czas do góry. Po jakimś czasie dopiero wychodzimy na rozległe łąki na których można spotkać pasące się bydło. Po zejściu do wsi, chcemy przejść przez parking hotelu „u Pekinu” i za nim żółtym szlakiem wspiąć się w kierunku Taborskich Skał. Jakie było nasze zdziwienie, gdy okazało się, że szlak jest całkowicie ogrodzony elektrycznym pastuchem (działa- sprawdziliśmy, Wy już nie musicie;)). Chociaż takie sytuacje już się zdarzały, gdy wędrowaliśmy u naszych południowych sąsiadów, jednak zawsze udało się ogrodzone pastwisko w jakiś sposób obejść. Tutaj ogrodzenie niestety było dość szczelne. I tym sposobem byliśmy zmuszeni do odwrotu i na szybko zmiany planów. Postanawiamy wrócić na zielony szlak, który asfaltową drogą wyprowadza nas w kierunku kolejnej wsi- Horni Udoli. 


Łąki pod Dolni Udoli


Zbaczając z głównej dróg szlak wspina się stromo do góry. Już po kilkunastu minutach marszu pojawiają się pierwsze oznaki wydobycia złota na tym terenie. Liczne zapadliska i sztolnie towarzyszą nam przez dobrą godzinę wędrówki na Taborske Skały. Przy okazji mijanych pozostałości po eksploatacji złota możemy przeczytać na ustawionych wzdłuż szlaku tablicach informacyjnych o historii górnictwa w masywie Pricnego Vrchu. Na Taborskich Skałach organizujemy drugie śniadanie. Niestety, za górą słychać grzmoty burzy. Deszcz już nas dzisiaj postraszył, więc burzy mówimy stanowcze „nie” i zamiast wędrować dalej grzbietem najwyższego,szczytu Gór Opawskich schodzimy niebieskim szlakiem w kierunku pozostałości po kaplicy św. Anny. Jest to miejsce, w którym stała drewniana kaplica, w której odbywały się nabożeństwa dla gorników. Podobne kaplice znajdują się w pobliżu Horni Udoli.

Jedno z licznych zapadlisk po górniczych

Jedno z licznych zapadlisk po górniczych



Stąd już utwardzoną drogą schodzimy do zamku Edelstejn, a raczej jego ruin. Ta średniowieczna twierdza stanowiła bardzo ważną warownię, której zadaniem była ochrona znacznych pokładów złota znajdujących się w okolicy. Stąd już niedaleko do górnej stacji wyciągu narciarskiego Bohemaland, skąd można podziwiać panoramę na Zlate Hory, Głuchołazy oraz cały masyw Biskupiej Kopy. Do Zlatych Hor zostaje nam pół godziny drogi. Schodzimy stromą drogą do parku przy sanatorium Eden. Jest to zadbany rekreacyjny teren, w którym każdy znajdzie chwilę wytchnienia. Dalej zmieniamy kolor znaków na żółty i pod Lysym Vrchem dochodzimy najpierw do drogi wiodącej do Rejviz, a następnie wchodzimy na pętlę wiodącą wokół skansenu górnictwa złota. To tutaj można poddać się złudzeniu, że woda w górskim potoku płynie do góry. Blisko 20 kilometrową wycieczkę kończymy tam, gdzie ją rozpoczynaliśmy- na parkingu przy Zlatorudnych młynach;)

Spod Lysego Vrchu w kierunku Biskupiej Kopy

Taborske Skaly

Pozostałość po kaplicy św. Anny

Pod Lysym Vrchem trwa intensywna wycinka drzew


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Maciek i Natalia w podróży , Blogger