Via ferrata Bocchette Alfredo Benini


Via ferrata Bocchette Alfredo Benini




Kolejna via ferrata, którą rozpoczynamy na Passo del Groste. Dostajemy się tutaj, podobnie jak dzień wcześniej kolejką z przełęczy Karola Wielkiego.

Początek szlaku to podejście po wielkich skalnych płytach, z których dookoła wyrastają iglice, charakterystyczne dla dolomickiego krajobrazu. Tego typu widoki możemy podziwiać dzięki temu, że w tym miejscu miliony lat temu było wielkie morze, z którego wypiętrzyły się góry, a wielkie płyty skalne są efektem działania piasku. 



Następnie długi trawers w skalnej półce zaprowadził nas wprost na przełęcz Bocchetta dei Camosci, z której to rozpościera się wspaniały widok na Presanelle.
Masyw Presanelli

Dalej, nam się również nie nudzi. Szlak odwraca swój kierunek i teraz zmierzamy w kierunku południowym. Powoli, wznosząc się ku górze docieramy do podnóża Cima Falkner, skąd rozpościera się wspaniały widok na Lago di Molveno. Tutaj rozpoczyna się najciekawszy odcinek szlaku- mianowicie przejście półką skalną z dużą ekspozycją. Stąd stromym zejściem schodzimy serią drabinek, klamer oraz lin ustawionych pionowo do Bocca del Tuckett. Krótkie zejście dozuje nam sporo wrażeń, a to ze względu na fakt, że idąc ciągle mamy głowy innych turystów pod swoimi stopami.



Jeden z ciekawszych odcinków szlaku

W tle Lago di Molveno



Z przełęczy Tuckett po niewielkim lodowcu schodzimy w kierunku schroniska o takiej samej nazwie. Tutaj jesteśmy świadkami akcji ratunkowej. Manewry śmigłowca pomiędzy skalnymi iglicami robią na nas duże wrażenie.

Przejście przez niewielki lodowiec

Śmigłowiec w akcji



Schronisko Tuckett (2272 m n.p.m.) robi spore wrażenie ze względu na fakt swojego położenia. Umiejscowienie go na półce skalnej, nad kilkusetmetrowym urwiskiem daje efekt „wow”, gdy tylko się je ujrzy.
Po przerwie w schronisku „łapie” nas deszcz. Zza górami co raz częściej słychać odgłosy burzy, jednak na całe szczęście mija ona nas bokiem. Schodzimy do schroniska Casei, a następnie do Vallesinella, skąd busem dojeżdżam do Madonny di Campiglio.


Niestety, złapał nas deszcz

Schronisko Casinei


Valesinnella, jesteśmy już na dole


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Maciek i Natalia w podróży , Blogger