VI Nyski Rajd Trekkingowy

Jak sama nazwa mówi, impreza trekkingowa, jednak organizatorzy umożliwili również start rowerzystom. Z chęcią skorzystaliśmy z tej okazji, a to ze względu na fakt, że nie mieliśmy zbytnio dużo czasu, by przemaszerować całe 40 km pieszo. Inne dystanse do wyboru to: 10, 20 i 30 km. 
Startujemy z Bastionu św. Jadwigi- fortu położonego w centrum Nysy. Stąd najpierw remontowaną ulicą Piastowską a następnie ulicą Chopina docieramy do szpitala miejskiego, za którego ogrodzeniem wjeżdżamy do parku. Przejeżdżając przez park mijamy kolejny z fortów- wodny i kierujemy się już w kierunku Jeziora Nyskiego. Cały czas podążamy za niebieskimi znakami szlaku okalającego całe Jezioro (serdecznie polecamy go przejść w częściach lub w całości!). Jadąc cały czas wzdłuż wałów Jeziora Nyskiego docieramy do zabudowań Białej Nyskiej. Tutaj przejeżdżamy przez rzekę Białkę i za nią skręcamy w prawo na wał w Siestrzechowicach. Poniżej wału pierwszy punkt kontrolny. W samych Siestrzechowicach warto zatrzymać się przy miejscowym pałacu. Dzisiaj był niestety zamknięty, ale gdy tylko ktoś będzie miał okazję warto zobaczyć krużganki, niczym z Wawelu oraz polichromie. 
Pałac w Siestrzechowicach

Dalej trasa rajdu wiedzie do Kopernik- rodu rodziny Mikołaja Kopernika. Po drodze mijamy coraz większą grupę piechurów. Również w tej miejscowości umieszczony jest II punkt kontrolny. Przejazd przez wioskę to ciągła wspinaczka do góry, ale wysiłek wynagradzają nam widoki, które w okolicy Kamiennej Góry otwierają się na całe Sudety Wschodnie. Tutaj postanawiamy trochę wydłużyć sobie trasę i zamiast w kierunku Biskupowa udajemy się do Nadziejowa, na kamieniołom. Jest to naprawdę piękne miejsce, ale niestety bardzo zaniedbane. Aż się prosi aby zagospodarować tutaj teren i pilnować porządku. Na pewno skorzystałoby na tym wielu turystów. 
W kierunku Kopernik

Punkt kontrolny II



Kamieniołom w Nadziejowie

Po powrocie do głównej drogi, decydujemy, że nie jedziemy zgodnie z mapą przygotowaną przez organizatorów przez pola do Biskupowa, tylko zjeżdżamy do Kijowa i stamtąd przez Burgrabice docieramy do klasztoru Benedykynów w Biskupowie. Tutaj III punkt kontrolny. Otrzymujemy bułki słodkie, a na dodatkowy postój udajemy się do jedynego otwartego sklepu w okolicy. 
Stąd trasa prowadziła przez Łączki do Wilamowic Nyskich, jednak za namową kolegów, z którymi podążaliśmy rajd jedziemy na Gierałcice i z tej miejscowości udajemy się do Wilamowic Nyskich. Bardzo fajna trasa. Nowy asfalt, idealnie by przejechać tutaj rowerem. W Wilamowicach Nyskich IV punkt kontrolny. Bardzo fajnie przygotowany, czeka na nas chleb domowej roboty ze smalcem i ogórkami kiszonymi, mniam!!! Z Wilamowic już nie zbaczamy z trasy rajdu. Jedziemy wzdłuż rzeki Białki, przez Markowice docieramy do rezerwatu przyrody Przyłęk- czyli punktu kontrolnego numer V. Naprawdę piękne miejsce... Myślę, że niedługo tu wrócimy bo znaleźliśmy świetne miejsce na ognisko czy grilla:) P.S. Na tym punkcie świetne ciasto!:)
Biskupów kolejny punkt kontrolny na trasie


Przejeżdżając przez las docieramy do Morowa. Tutaj przy stadninie koni zlokalizowany jest punkt kontrolny numer VI. Można po raz kolejny poczęstować się pajdą chleba ze smalcem, a dodatkowo jeden z koni robi nam mały pokaz swoich możliwości. Dalsza trasa to już dojazd do Białej Nyskiej. W tutejszym parku pałacowym (pałac stał tutaj do lat 60. XX w. i był wzorowany na tym, który można zobaczyć w Mosznej, niestety decyzją ówczesnych władz został zrównany z ziemią) zlokalizowany ostatni punkt kontrolny. Dodatkowo otrzymujemy pyszny, domowej roboty żurek. Stąd już taką samą trasą jak na początku wracamy w miejsce startu, czy do Bastionu św. Jadwigi. Na mecie otrzymujemy reklamówkę gadżetów od PTTK Nysa, a także kolejną porcję jedzenia, tym razem kiełbaskę z grilla:) 
Impreza na 6+, organizatorzy stanęli na wysokości zadania by nic nie zabrakło uczestnikom rajdu. Dodatkowo należy podkreślić, że udział w nim jest całkowicie darmowy!:)
Polecamy wystartować w przyszłym roku!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Maciek i Natalia w podróży , Blogger