Tarnica, Halicz, Rozsypaniec, czyli GSB w Bieszczadach

Start: Ustrzyki Górne
Cel: Tarnica, Halicz, Rozsypaniec
Odległość: 26,4 km
Liczba Punktów GOT: 40
Czas wycieczki: maj 2018 r.
Link do mapy i śladu GPS: https://www.traseo.pl/trasa/tarnica-halicz-rozsypaniec-glowny-szlak-beskidzki-w-bieszczadach


Kolejny poranek przyniósł nam kolejną zmianę planu dnia. Zakładaliśmy, że udamy się rannym autobusem do Wołosate i stamtąd ruszymy w kierunku Tarnicy. Nic z tego nie wyszło, a to za sprawą sklepu, który był zamknięty i musieliśmy poczekać aż go otworzą, a przez to nie autobus odjechał nam sprzed nas. Szybka decyzja i ruszamy czerwonym szlakiem na Seroki Wierch, a następnie Przełęcz pod Tarnicą. Początkowo idziemy asfaltową drogą, by po przejściu punktu informacyjnego Parku Narodowego wejść do lasu. Las tak jak w większości w Bieszczadach porasta buczyna, a dzięki temu można tutaj spotkać charakterystyczny czosnek niedźwiedzi. Po niespełna dwóch godzinach stajemy na szczycie Szerokiego Wierchu, z którego roztacza się wspaniała panorama na Tarnicę, Bukowe Berdo, i na dalszym planie Halicz z Rozsypańcem. Z Szerokiego Wierchu schodzimy schodami na przełęcz i tutaj zbaczamy z czerwonego szlaku, obieramy żółte znaki i ruszamy na szczyt Tarnicy, również schodamiJ O tych schodach pisało się wiele w Internecie, opinie były różne, ale naszym zdaniem mają one nie tyle pomóc turystom w wejściu na szczyt, a ułatwić bieszczadzkiej przyrodzie przeżycie.

W stronę Tarnicy



Tarnica w całej okazałości

Pod krzyżem na Tarnicy

Na szczycie

Widoki z Tarnicy


W kierunku Halicza


Słynne schody na Tarnicę:)

Na Przełęczy GOPR-owskiej

Tarnica spod Halicza







Na szczycie Halicza

szczyt Halicza






Na szczycie Rozsypańca
 Na szczycie Tarnicy stajemy już po 2,5 h od wyjścia na szlak w Ustrzykach. Jest to nasz kolejny szczyt, zaliczany do Korony Gór Polski. Panorama zachwyca w każdym kierunku. Oprócz wyżej wymienionych można podziwiać Rawki oraz Połoniny Caryńską i Wetlińską. Na szczycie stoi 15-metrowy krzyż, który został postawiony w tym miejscu w 2000 r. na pamiątkę roku jubileuszowego. Chciałoby się tutaj dłużej siedzieć, ale musimy się śpieszyć, bo na horyzoncie coraz cięższe chmury. Szybko schodzimy na przełęcz i ruszamy dalej czerwonym szlakiem w kierunku na Wołosate przez Halicz i Rozsypaniec. Polecamy tą część szlaku każdemu kto wybiera się w Bieszczady. Jest on bardzo widokowy. Oprócz ciągłego spojrzenia na Tarnicę, możemy spoglądać na jeszcze dzikszą część Bieszczadów- tym razem ukraińskim z najwyższym szczytem, Pikuj. Na Halicz docieramy po kolejnej godzinie. Tutaj na szczycie również stoi krzyż jednak dużo mniej okazały od tego na Tarnicy. Jest pięknie, chociaż u naszych wschodnich sąsiadów już zaczyna padać. Czym prędzej ruszamy na Rozsypaniec. Ten szczyt jest bardziej rozległy niż pozostałe, a naszym oczom otwiera się widok na ukraińskie szczyty.


 Burzę czuć co raz bardziej więc ruszamy w dół. Na przełęcz docieramy po 30 minutach. Tutaj jesteśmy na granicy polsko- ukraińskiej. Gadżetem w tym miejscu jest ekologiczna toaleta. Nie ma tutaj połączenia z kanalizacją, a za „usuwanie” ludzkich odchodów odpowiedzialność biorą… dżdżownice. Pomysł został zaczerpnięty z francuskich Alp. Droga do Wołosate ciągnie się bardzooo długo. Idzie się trochę po asfalcie, trochę po kamieniach, dokładnie 7 km. 1,5 h drogi i jesteśmy w Wołosatym. Po przekroczeniu tablicy z nazwą miejscowości nagłe oberwanie chmury. 5 minut ulewy wystarczyło byśmy przemokli. Chwilę odpoczywamy w wiacie z nadzieją, że nadjedzie jakiś bus, którym moglibyśmy się dostać do Ustrzyk, jednak nadzieja matką głupich… Musimy iść na nogach. Znów zaczyna padać. Próbujemy łapać stopa. Po kilku nieudanych próbach, 3 kilometrach w nogach w końcu udaje się, zatrzymuje się miła para z Jasła. Super! Tym sposobem dostajemy się do Ustrzyk Górnych i kończymy wycieczkę. 28 km w 7,5 h to dzisiaj bardzo dobry wynikJ

W stronę ukraińskich szczytów



Ekologiczny WC na GSB

W stronę Wołosate

W Wołosate złapała nas ulewa:(





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Maciek i Natalia w podróży , Blogger